Izabela Kowalczyk

Niechciane królestwo

"Królestwo" Doroty Nieznalskiej to wystawa, na którą składają się korony cierniowe ozdobione czerwonymi koralami, bursztynami, spoczywające na atłasowych poduszkach, zamknięte w szklanych gablotach ("Złota Królowa", "Czerwona K." i "Królowa Polski"). Towarzyszy im leżący na podłodze "Wieniec mistyczny", składający się również z cierniowych koron odlanych z brązu. Jest jeszcze "Król Polski" - leżąca na podłodze pojedyncza korona, przytwierdzona łańcuchem do ściany. Łańcuch kieruje na znaczenie zniewolenia, podobnie, jak skórzane kajdany przytwierdzone łańcuchem do korony w instalacji "Czerwona K." Temu wszystkiemu towarzyszą rysunki erotyczne.

Korona cierniowa to znak Męki Pańskiej, towarzyszyła Chrystusowi w drodze krzyżowej i w czasie śmierci. Została ona wykonana przez żołnierzy Poncjusza Piłata, zaraz po wydaniu wyroku przez prokuratora, który skazał Chrystusa na biczowanie. Żołnierze ukoronowali Jezusa koroną cierniową, założyli mu szkarłatny płaszcz, a do ręki włożyli trzcinę i podchodząc naśmiewali się z niego, pluli nań i bili trzciną po głowie (por. J 19,1-3). Korona cierniowa jest więc również symbolem upokorzenia, kojarzy się z wizerunkiem Chrystusa na krzyżu, na którego twarzy pojawiały się krople potu oraz krwi spływającej z ran powstałych od wciskających się w skórę cierni. Ten wizerunek zbolałej twarzy Chrystusa pojawia się na wszystkich przedstawieniach artystycznych ukazujących mękę Pańską, określaną również jako Pasję.

Jednakże w "Królestwie" Doroty Nieznalskiej wizerunek Chrystusa nie pojawia się, pozostaje jedynie emblemat męki, jakim jest cierniowa korona. W dodatku przyozdobiona czerwonymi koralami lub bursztynami, wypolerowana na zloty kolor, staje się drogocennym fetyszem spoczywającym na poduszkach. Zaczyna się kojarzyć z insygniami władzy. O jakie więc "Królestwo" tu chodzi? Tytuł jednej z koron "Król Polski" kieruje nas w stronę państwa polskiego, władzy świeckiej, która używając symboliki chrześcijańskiej, podpiera się na autorytecie Kościoła, a jednocześnie dokonuje samo-sakralizacji.

Uważam, że nie można zrozumieć wystawy "Królestwo" Doroty Nieznalskiej bez odniesień do kontekstu rozprawy, w której artystka występowała jako oskarżona o obrazę uczuć religijnych w związku z wystawą "Pasja", która miała miejsce w gdańskiej galerii Wyspa (14.12.2001 - 20.01.2002, po tej wystawie galeria została zamknięta decyzją rektora ASP). Praca "Pasja" poprzez odniesienie do symboli religijnych, mówiła o świeckim kontekście trenowania do męskości. Praca odnosiła się do podwójnego znaczenia terminu "pasja", którą można rozumieć jako mękę oraz jako poświęcenie się czemuś, zajęcie wykonywane z wielkim poświęceniem i oddaniem (mówi się: "robić coś z pasją"). Instalacji towarzyszył film wideo, który wyjaśniał użycie tego terminu oraz symbolu krzyża (nie był to jednak krzyż, który bezpośrednio odnosił się do Krzyża Chrystusa). Film wideo przedstawiał mężczyznę, który trenuje swoje ciało na siłowni. Znaczenia tej pracy naprowadzały na problem "męskości" (stąd przywołanie obrazu męskich genitaliów), która musi zostać wytrenowana, wyćwiczona. Mężczyźni, którzy świadomie poddają się praktykom kulturystycznym, tym samym poddają swoje ciało torturom, robią to z oddaniem - pasją oraz często w męce. "Pasja" Doroty Nieznalskiej dotyczyła więc przede wszystkim współczesnych technik dyscyplinowania ciała oraz problemu "męskości". Oskarżenia przeciwko artystce o profanację krzyża były więc absurdalne i wynikały z niezrozumienia tej pracy.

Jednakże 2 marca 2002 r. Nieznalska otrzymała pierwsze wezwanie do prokuratury. Posłowie LPR, którzy wtargnęli do galerii już po zamknięciu wystawy, wnieśli do sądu sprawę o obrazę uczuć religijnych. W kwietniu sprawa została przekazana do Sądu Rejonowego, artystkę oskarżono na podstawie artykułu 196 Kodeksu Karnego, który mówi: "kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch". W gdańskim sądzie rozpoczął się proces artystki, który toczył się w latach 2002-2003 i w całości przypominał farsę. Przedziwne było już samo sądzenie artystki za dzieło sztuki, którego zresztą na sali sądowej nie było. W dodatku, oskarżeni poczuli się obrażeni, mimo, że pracy nie widzieli. Wszyscy świadkowie oskarżenia znali ją jedynie z prasowych relacji lub z telewizji, gdzie zresztą genitalia były zasłonięte charakterystyczną kratką. Podczas rozprawy świadkowie pokazywali sobie wycinki prasowe ze zdjęciem tego fragmentu "Pasji". Proces zakończył się wyrokiem skazującym artystkę na sześć miesięcy robót publicznych. Sąd apelacyjny zakwestionował ten wyrok, w wyniku czego rozpoczęła się rozprawa apelacyjna, która trwała do 4.06.2009 roku i zakończyła się wyrokiem uniewinniającym artystkę. W tym czasie artystka spotkała się z szykanami oraz pogróżkami, zaś w czasie kolejnych rozpraw apelacyjnych spotykała się oko w oko z tłumem jej przeciwników.

Sam proces przekształcił się w polityczną demonstrację prawicy: na pierwszą rozprawę przyszli sympatycy LPR-u oraz Młodzieży Wszechpolskiej z biało-czerwonymi flagami oraz z wizerunkami Matki Boskiej Częstochowskiej. Gdański sąd przypomniał sobie o własnej neutralności dopiero w momencie, gdy na czwartą rozprawę przyszli działacze Ligi, tyle, że oprócz biało-czerwonych flag, mieli też biało-niebieskie. Te flagi prowadzący rozprawę uznał za naruszenie powagi sądu. Działacz poproszony o usunięcie flagi, wdał się w pyskówkę z sądem, poproszony o opuszczenia sali, stawiał opór, a gdy przybyła policja nie chciał podać nazwiska. Zwolennicy Nieznalskiej, którzy przychodzili na rozprawy w związku z apelami Anety Szyłak, nie mając żadnych symboli, pozostawali niewidzialni.

W czasie rozprawy apelacyjnej walka na symbole przybrała na sile. 18 stycznia 2005 roku pojawiło się w "Naszym Dzienniku" ogłoszenie: "Wzywamy wszystkich wiernych Kościołowi i Ojczyźnie do wzięcia udziału w rozprawie sądowej w obronie krzyża znieważonego przez Dorotę Nieznalską". Przeciwnicy artystki przychodzili na rozprawy z różańcami, krzyżami i innymi przedmiotami kultu. Ludzie ci wymachiwali tymi przedmiotami, a jednocześnie wypowiadali pod adresem artystki pełne nienawiści, obraźliwe komentarze. Zrobiono więc to, co zarzucano Dorocie Nieznalskiej: sprofanowano obiekty kultu, które mają pomóc w modlitwie, przypominać o męce Pańskiej oraz o Zbawieniu. Mają dawać pocieszenie i przypominać o potrzebie życia w miłości i przebaczeniu.

To użycie symboli religijnych w swoistym spektaklu nienawiści miało miejsce w Polsce nie tylko przy okazji rozprawy Nieznalskiej. Dość przypomnieć symboliczne spotkanie ekologów z mieszkańcami okolic Rospudy, które odbyło się 25.02.2007 roku, podczas którego ci pierwsi stali w całkowitym milczeniu, trzymając w rękach świeczki, natomiast ci drudzy, uzbrojeni w krzyże, wykrzykiwali ekologom w twarz, że nie są ludźmi, że za nic mają ofiary wypadków drogowych, nie obyło się też bez złorzeczeń i wulgaryzmów. Niektórzy ludzie mieszkający w tych okolicach przepraszali za swoich sąsiadów. Jako wierzący poczuli się urażeni wykorzystaniem symbolu religijnego w pełnej agresji awanturze, co ich zdaniem stanowiło profanację . Podobnych przypadków wykorzystania symboli religijnych w społeczno-politycznych awanturach można znaleźć więcej. Nienawiść i antysemityzm prezentują niektórzy przedstawiciele Kościoła Katolickiego, tacy jak Tadeusz Rydzyk czy Henryk Jankowski. Ten ostatni, ponadto uwielbia pokazywać własne bogactwo oraz drogocennymi przedmiotami ozdabiać kościoły, żeby przypomnieć tylko bursztynowy ołtarz zamówiony przez prałata do kościoła św. Brygidy w Gdańsku. "Złota Królowa", w której ciernie zostały wykonane z bursztynu wskazuje na to zamiłowanie do przepychu.
To jest właśnie to dziwne królestwo opisywane w pracach Doroty Nieznalskiej. Królestwo to nie zostało wymyślone przez artystkę, ale istnieje w wyobraźni części Polaków. Dnia 20.12.2006, 46 posłów z PiS, LPR i PSL, pod przewodnictwem Artura Górskiego złożyło w Sejmie RP projekt uchwały, aby nadać Chrystusowi tytuł króla Polski. Jest to Królestwo pychy i nienawiści oraz pustych religijnych symboli, które wykorzystywane są całkowicie sprzecznie z nauką Kościoła (dlatego w pracach Nieznalskiej pojawia się sama korona cierniowa, jest drogocennym fetyszem, oddzielonym od tego, z czym zawsze była wiązana, staje się więc pustym symbolem, którym dowolnie można manipulować). Królestwo to nie uznaje jakichkolwiek poglądów sprzecznych z własnymi, wszelkie krytyczne wypowiedzi interpretuje jako obsceniczne (w tym kontekście znaczenie mają ukazane na wystawie Nieznalskiej rysunki erotyczne). Królestwo szuka kozła ofiarnego, potrzebuje czarownicy, aby spalić ją na stosie. Wystawę Doroty Nieznalskiej można interpretować jako próbę rozliczenia się artystki z własną traumą związaną z procesem oraz symboliczną przemocą, której w jego trakcie doznawała. Skórzane kajdany, łańcuch, korale wyglądające jak czerwone paznokcie nasuwają też skojarzenia z atrybutami sadomasochistycznych zabaw. Tu chodzi raczej o sadomasochistyczny spektakl, którym był cały proces artystki, wciąż poniżanej, sprowadzonej do roli znienawidzonej czarownicy.
Towarzyszące koronom cierniowym łańcuchy oraz kajdany można odnieść też do polskiej sztuki przełomu XIX i XX wieku, gdzie kajdany były atrybutem Polonii. Polski mesjanizm utożsamiał nasz zniewolony kraj z cierpiącym Chrystusem. Artyści wskazywali wtedy na niepodległościowe dążenia.
Dorota Nieznalska wskazuje, że również dzisiaj mamy do czynienia z nową niewolą, jednak jest to przede wszystkim niewola umysłów. Brak samodzielnego myślenia, brak rozsądku, brak akceptacji dla inności jest tym, co zniewala najbardziej.
Sztuka jest w tym przypadku poszukiwaniem obszaru wolności, próbą zerwania kajdanów czy choćby tylko przepędzaniem złych mar. Oby "Królestwo" stało się przeszłością zamkniętą w muzealnych gablotach...