Paweł Leszkowicz

Pas i Kaganiec

Dorota Nieznalska robi sztukę, którą trudno zapomnieć. Gdy raz zobaczy się jej prace, to zaczynają one prześladować wyobraźnię odbiorcy, przywołując i aktywizując bolesne wspomnienia i doświadczenia.
Dorota Nieznalska robi również sztukę, która jest mocna i prosta, docierająca do rdzenia problemu. Uderzając w twarz, w emocję i w ciało. Jeśli reakcje płci są jej nadrzędnym tematem, to w obrębie konwencjonalnego systemu płciowej różnicy jej sztuka stoi raczej po stronie męskości.
Identyfikowana jako artystka wypowiadająca kobiece doświadczenie opresji, posługuje się bowiem językiem męskości. Tej męskości, którą analizuje, czyli męskości agresji, przemocy, upokarzania i bólu. Takie są jej inscenizacje.
Dlatego właśnie jej sztuka jest mocna, czerpie bowiem z destrukcyjnej energii fallicznej siły. Inscenizuje psychodramy tej siły, wydobywając ją z zakamarków nieświadomości i mieszkań.
Z tych przestrzeni, których się nie otwiera, lecz nieustannie oddycha ich powietrzem.
U Nieznalskiej powietrze to jest pełne popędów, tych pierwotnych, a jednocześnie fundamentalnych.
Seria czterech czarno-białych fotografii przedstawiających nagiego mężczyznę i ciężarną sukę pozbawiona jest tyłu, dzięki temu możliwa jest do zniesienia. Już sam wizerunek przeszywa odbiorców pochwyconych w wir wstrętu i fascynacji, szoku i olśnienia. Owe cztery odsłony, wyizolowane sceny, pochodzą z narracji, którą dopełnia dopiero widz, łącząc je, scalając we własną historię przesyconą indywidualnymi projekcjami.
Jest to narracja na temat powiązania pomiędzy czułością i przemocą, pieszczotą i agresją, przyjemnością i upokorzeniem i wreszcie miłością i perwersją. Nagiego mężczyznę widzimy od pasa w dół, anonimowego, niczym naturalistyczną figurę męskości. Pierwszy akt ukazuje psa czule dotykanego po głowie, jakby przyciąganego, który wącha genitalia mężczyzny. Następnie nadchodzi czas kary, prosząca suka z opuszczoną głową kuli się w oczekiwaniu na cios pasem trzymanym przez człowieka. Być może pas jest jedynie atrybutem włączającym mechanizm podporządkowania, jego użycie jest zbędne.
Już w następnej scenie suka z ufnością, czułością i poddaniem patrzy na stojącego przed nią władcę. Pomiędzy jego penisem a jej oczami istnieje niewidzialna nić. To ona patrzy, jego spojrzenie zostaje zamienione na spojrzenie obserwującego z dystansu widza. I wreszcie scena ostatnia i decydująca, ciężarna suka leży na plecach, łapy podniesione, oczekująca...;nagi mężczyzna odwrócony jest do nas tyłem, stoi nad nią. Jego dłonie są otwarte i swobodnie opuszczone. Stoi przed psem, tak jak my stoimy przed fotografią, w centrum, w miejscu dominacji.
Komunikacja zostaje dopełniona, od początku nie stanowiła problemu. Pytanie pierwsze, z kim identyfikuje się kobieta, a z kim mężczyzna patrzący na tę samą scenerię fotografii lub odwracający się od niej z niechęcią, do jakich skojarzeń sięgają we wspomnieniach lub oburzeniu? To bardzo ważne, zarówno dla artystki, jak i dla tych, którzy napotkają jej sztukę! Obok fotografii wisi jednak kolejny obiekt, który Dorota Nieznalska stworzyła już wyłącznie w prezencie dla mężczyzn. Pas-kaganiec na penisa, ze skóry, znak powstrzymania agresji i fetyszystyczny przysmak.

Dorota Nieznalska kojarzona jest ze sztuką na temat bolesnych i nierównych relacji pomiędzy płciami, na temat negatywnych skutków patriarchatu na życie intymne i społeczne, na temat tresury płci.
Czy zatem idąc tym tropem, patrzymy na te fotografie jako na metaforę patriarchalnej relacji pomiędzy kobietą a mężczyzną, kobiecością i męskością?
Czy artystka wypowiada się z poziomu brutalnej i banalnej rzeczywistości, gdzie chłopcy i mężczyźni nazywają seksualizowane kobiety "sukami" i schodząc do tego poziomu, oferuje im w zamian kaganiec na genitalia, seksualizując męskość, redukując ją?
To jest właśnie jej przywłaszczenie języka męskości, a jednocześnie obnażenie go poprzez ból.

W sztuce artystki wiele jest cierpienia, pasja pojawia się tu często, a krzyż, który buduje dla nas, ma dwa ramiona, z których jednym jest seksualność, a drugim trauma. Połączenie traumy i seksualności najdosłowniej wystąpiło w instalacji Modus Operandi z 1998 roku, poświęconej kobiecemu doświadczeniu gwałtu.
Omawiane fotografie są jednak pod tym względem jeszcze trudniejsze, dotyczą bowiem sadomasochizmu w jego najbardziej bo wstydliwej postaci. I nie chodzi już tutaj wyłącznie o kobiecość i męskość, zwierzę i człowieka, to tylko pierwsze poziomy znaczenia, ale również o przyjemność, jaka wynika zarówno z władzy, jak i podporządkowania, z panowania i upokorzenia.
Ukazane sceny zostały oczyszczone z jakichkolwiek śladów rzeczywistości, rozgrywają się w ascetycznej otchłani, są tylko aktorzy psychodramy i delikatny światłocień.
Nie ma dekoracji koloru, jest to przestrzeń pustki, poza czasem i kontekstem. Artystka dociera do sceny archetypicznej, pozbawionej zbędnych masek, do sedna. Jest strona dominująca i podporządkowana oraz rytuał pomiędzy nimi, tylko tyle. Po co więcej?
Jest sugerowana pomiędzy nimi sadomasochistyczna więź, dopełniana przez fetyszystyczny obiekt.
Jest również przyjemność, to ona właśnie czyni te prace trudnymi dla odbiorców. A jednocześnie nie ma tutaj niczego "nienaturalnego", psy zachowują się właśnie w ten sposób wobec ukochanych właścicieli, trzeba je również nagradzać i karcić w procesie wychowania, prawie jak człowieka. Rozkładają się do pieszczot. Tej suce nie dzieje się krzywda!
Wystarczyło jednak zestawić taką codzienną scenę z nagim kontrolującym mężczyzną i umieścić ją w czarno-białej próżni, aby wkroczyły, a właściwie powróciły, wstydliwe popędy, aby eksplodował ładunek przemocy i perwersji. Fakt, iż suka jest ciężarna, potęguje ten transgresywny potencjał!

Pracę tę można interpretować jako alegorię podporządkowania i przyjemności, jaką się z niego czerpie. Geneza tej przyjemności władzy wynika właśnie z seksualności, z popędów, połączenia agresji i seksualności, dlatego fotografiom towarzyszy kaganiec na penisa.
W tym właśnie punkcie uniwersalna alegoria ponownie staje się wyrazistą feministyczną krytyką męskości, w niej lokalizując przemoc władzy i demaskując jej seksualne podstawy.
To przede wszystkim Jego rozkosz siły.
Fotografie to podpis fallicznej władzy, jej zawsze połączonej łaski i okrucieństwa, a kaganiec to kontrast, próba jej powstrzymania.

Kaganiec ten jest przedmiotem tak niezwykłym, iż mógłby stanowić sam w sobie cenny obiekt artystyczny, ambiwalentny i chorobliwy, złowieszczy i komiczny, w dodatku o interesujących kulturowych asocjacjach. Wydaje się fetyszystycznym kostiumem podsycającym rytuał, a jednocześnie w historii seksualności znane są "pasy cnoty" dla mężczyzn, szczególnie popularne w XIX wieku, gdy pod wpływem wiktoriańskiej seksuologii panowała obsesyjna antymasturbacyjna krucjata.
Powstawały wówczas antymasturbacyjne "tarcze" na męskie genitalia, wykonane z metalu i skóry.
Penis uwięziony był w dopasowanej do jego kształtu rurce, która nie pozwalała na erekcję, lub, co jeszcze okrutniejsze, zamieniała erekcję w torturę. Celem stosowania tych perwersyjnych urządzeń było powstrzymanie masturbacji, a w szerszym znaczeniu - ograniczanie męskiej seksualności, trzymanie jej w ryzach.
Dorota Nieznalska łączy tę seksualność z przemocą, pas cnoty z kagańcem. Kaganiec uniemożliwia gryzienie, ubiera się go psu. Artystka proponuje go mężczyźnie, przenosi z psa na człowieka.
Podkreślona zostaje zwierzęcość w mężczyźnie, a element ludzki u suki, człowieczeństwo jej gestów. Fotografie są bowiem jej portretami, mężczyzna jest wycięty, suka znajduje się w centrum przedstawienia, to ona jest nośnikiem emocji, a więc z nią widz może się identyfikować.
Jeśli się odważy! Następuje załamanie radykalnej opozycji, będącej podstawą cywilizacji, opozycji pomiędzy zwierzęcością a człowieczeństwem.
Kaganiec dla sadyzmu człowieka i delikatność psa, jego macierzyńskość, ale i masochizm.

To właśnie ten kaganiec dopełnia znaczenie pracy, chociaż jego nie zamyka. Pomimo brutalnego naturalizmu zdjęć, wynikającego z ich odważnej szczerości konfrontacji z negatywnością, kaganiec wydaje się być prośbą o sublimację, o kulturę, pomimo, a może właśnie ze względu na popędowe podłoże sadomasochistycznego systemu społeczeństwa i seksualnych relacji.
Wszechobecnych hierarchii, gdzie wszyscy jesteśmy w jakiś bolesno - słodkich układach podporządkowania i panowania, które sięgają głęboko do poziomu nieświadomości. Dlatego tak trudno patrzeć na te fotografie, sygnalizują one bowiem powrót ukrytego podłoża, czegoś co jest wewnętrzne, a jednocześnie wypierane, kulturowo maskowane. A przecież wciąż działa, niczym maszyna, wypełzając.

Rzeczywistość dopisuje bolesną puentę do sztuki. Sama artystka wpadła w tę maszynę. Gdy parlamentarzyści i członkowie Ligi Polskich Rodzin wkroczyli do gdańskiej Galerii Wyspa, aby skontrolować nagłośnioną przez żądne sensacji media "Pasję" Doroty Nieznalskiej, instalację zawierającą metalowy krzyż z fotografią genitaliów, jeden z mężczyzn chciał siłą rozpakować zapakowane już dzieło. Artystka próbowała zasłonić je własnym ciałem, usłyszała, że ma ustąpić bo on jest ... SILNIEJSZY.
Zapewne i jako mężczyzna i jako polityk, i jako ojciec rodziny!
Natomiast na forum portalu Trójmiasto.pl pojawiły się deklaracje osób podpisanych jako Młodzież Wszechpolska, że "będą wieszać takich artystów i golić im głowy, jak to czyniło AK kobietom, które utrzymywały stosunki z Niemcami". Akceptujemy to wszystko, administracja państwowa, wspierając cenzurę, działa zgodnie z żądaniami takich ludzi, otrzymujemy więc od sztuki portret naszego społeczeństwa. Dłoń z pasem i horror w pustej piwnicy pod domem.