Agata Jakubowska

Posłuszeństwo

 

Dorota Nieznalska jest znana szerokiej publiczności przede wszystkim jako autorka okrytej złą sławą Pasji (2001). Instalacja ta w czasie kiedy piszę poniższy tekst znajduje się w magazynie sądowym jako dowód rzeczowy w sprawie przeciw artystce oskarżonej o obrazę uczuć religijnych. W relacjach opisujących przebieg wydarzeń, które poprzedziły wysunięcie oskarżenia pojawia się informacja o tym, jak przedstawiciele Ligi Polskich Rodzin przybyli do Galerii Wyspa w trakcie demontażu wystawy i domagali się pokazania już zapakowanej Pasji1. Jeden z mężczyzn próbując siłą dopiąć swego, napierał na artystkę zasłaniającą pracę swoim ciałem. Pracy nie odsłonięto, oskarżenie po jakimś czasie zostało wysunięte, świadkowie opierają się na doniesieniach medialnych, nie tym co widzieli. Przytaczam tę opowieść, bo zdarzenie, którego dotyczy jest symptomatyczne dla relacji przemocy i podporządkowywania, o których mówi w swojej twórczości Dorota.

Jednym z głównych tematów twórczości Doroty Nieznalskiej jest męska dominacja. Istotna jest dla niej relacja między dominującymi i zdominowanymi, swego rodzaju mocowanie jakie się między nimi rozgrywa. Artystka śledzi je zarówno w sferze prywatnej jak i publicznej, skupiając się z jednej strony na związkach między bliskimi, z drugiej na działaniach systemów państwowych i ideologicznych wobec jednostek. Przyglądając się dominacji, Dorota skupia się przede wszystkim na narzucaniu jej poprzez regulację porządku (rodzinnego i społecznego) za pośrednictwem schematów myślenia, postrzegania i oceny, niejednokrotnie także emocji. To, co ją interesuje za Pierrem Bourdieu można by nazwać przemocą symboliczną: przemocą, wywieraną głównie czysto symbolicznymi kanałami komunikacji i wiedzy oraz niewiedzy, poprzez nieświadome przyzwolenie, a wreszcie za pośrednictwem uczuć2. Bourdieu dodaje, że to przemoc delikatna, niewyczuwalna i niewidoczna nawet dla jej ofiar. Ten element analizy socjologa trudno odnieść do Doroty, która być może właśnie poprzez swoją sztukę wydobywa się z pozycji nieświadomej ofiary. Ona funkcjonuje jako świadek poddający analizie to, czego doświadcza.

Najwcześniejsza z pokazanych na wystawie prac bez tytułu (1999) składa się miedzy innymi z serii fotografii rejestrujących kolejne etapy poddawania się mężczyźnie ciężarnej suki. Jesteśmy świadkami niemej sceny, z której usunięte zostały wszelkie pozwalające ją skonkretyzować elementy. Pozostała tylko relacja między bohaterami. Ze strony wilczycy mamy do czynienia z oddaniem i zgodą, chciałoby się powiedzieć pogodną, na coraz większą uległość. Z jego strony z obojętnością i pozorną biernością. Ta prosta, ale niezwykle wymowna i mocna scena skłania do pytań o mechanizmy procesów dominacji. Praca nie daje odpowiedzi, ale zawiera oskarżenie. Ono nie jest obecne bezpośrednio na fotografiach, a pojawia się poprzez należący do realizacji obiekt – skórzany kaganiec na penisa.

Bardzo ważna we wszystkich realizacjach Doroty jest dwoistość zawarta w ukazanych przez nią relacjach. W tym wypadku z jednej strony mamy do czynienia z napiętnowaniem męskiej chęci dominacji, z drugiej ze wskazaniem na tę trudno poddającą się racjonalnemu wytłumaczeniu uległość. Związane z nią jest zafascynowanie męską siłą, do którego artystka przyznaje się nie tylko swoimi pracami. W jednym z wywiadów mówiła: Sama męskość jako siła fizyczna imponuje mi. [...] Mnie ta męskość jednak fascynuje, rozpatruję świadomie męską siłę, próbuję ukazać potencjał męski3.

Potencja to tytuł pracy z 2001 roku, w którym fascynacja owa jest szczególnie widoczna. Zdjęcie ukazuje postać mężczyzny w taki sposób, że siła fizyczna wydaje się stanowić jego główną cechę. Umięśnione nagie ciało i wysunięta na plan pierwszy zaciśnięta pięść. Równocześnie, kompozycja, wystudiowana poza, gra świateł sprawiają, iż mamy tu do czynienia ze swego rodzaju estetyzacją tej siły i związanego z nią zagrożenia. Estetyzacją i erotyzacją. Fotografia wpisuje się tym samym w nurt, najlepiej znany poprzez zdjęcia Roberta Mapplethorpe’a, łączenia piękna ze grozą, fascynacji z zagrożeniem.

Ciekawy jest dokonany przez Dorotę zabieg niepokazania w tych pracach twarzy fotografowanych mężczyzn. Zdjęcia są tak skadrowane, że głowa zostaje przycięta brzegiem pola obrazowego, a uwaga skupia się na nagim ciele. Cytowany już Bourdieu pisał w pracy o męskiej dominacji, że honor – to do niego według badacza sprowadza się to, co nazywamy męskością - jako „zdeponowany” w głowie, nazywanej przez niego publiczną częścią ciała, karze ukrywać tę prywatną. Dorota skupiając się właśnie na tej ostatniej dokonuje swego rodzaju zamachu na ów honor. Świadoma zagrożeń jakie męskość utożsamiana z siłą niesie, stykająca się z nimi niekiedy bezpośrednio, artystka podejmuje je jak wyzwanie. Jest zafascynowana, ale nie zauroczona, jeśli to ostatnie oznaczałoby jakiś stopień ubezwłasnowolnienia.

Analiza dominującej męskości dokonywana jest tu przez kobietę, która doświadcza jej na sobie. Nawet wtedy kiedy artystka sama nie jest przedstawiona, cały czas bezpośrednie odniesienie do niej jest ważne. Ta postawa była zawsze obecna w twórczości artystki, odwołującej się w swojej twórczości do relacji panujących w jej rodzinie, ale uległa wzmocnieniu po tym jak wysunięto przeciwko niej oskarżenia w związku z Pasją. Jej realizacje powstające po 2001 roku bardzo często odnoszą się do sytuacji, w której się znalazła.

Największą powstałą w ostatnich latach realizacją jest cykl dziesięciu fotografii i obiektów zatytułowany Implantacja perwersji (2004-2005). Połączenie różnych elementów w jednej pracy, tu obiektów i fotografii, jest dość istotną cecha twórczości Doroty, która często umyka uwadze komentatorów. Ona sprawia, że prace te funkcjonują między sferą wyobrażeń i faktów. Fotografie zdają się odsyłać do świata fantazji, natomiast zestawione z nimi realne przedmioty sprowadzają nas z powrotem w wymiar realny. Ważne jest to, że owe obiekty, to nie znalezione przez artystkę i przejęte dla świata sztuki standardowe przedmioty, a przez nią wykonane. Tak jakby chciała przyjąć bardziej aktywną, niż tylko obserwatora, postawę.

Implantacja perwersji najsilniej spośród prac zaprezentowanych na wystawie odnosi się do problemu sadomasochizmu, obecnego w różnym nasileniu w całej twórczości Doroty. Mamy w niej do czynienia z erotyzacją dominacji, o której już wspominałam, ale tutaj chodzi o coś trochę innego, o grę jaka się toczy między dominującymi i zdominowanymi, o role w jakich występują obie strony i o układ sił między nimi. Badania pokazują, że kobiety stanowią znaczą część wśród tych, którzy praktykują s/m4. Nie ma zgody co do tego czy czynią to dla własnej czy męskiej przyjemności. Według niektórych komentatorek realizują one nie swoje a mężczyzn pragnienia i to przede wszystkim te, które dotyczą przemocy wobec kobiet, tu „przebranej” w subwersywne fantazje. Inne odpowiadają, że niewiele ma to wspólnego z rzeczywistą przemocą wobec kobiet, ale jest kathartyczną grą opartą na całej gamie fantazji o dominacji i subordynacji5. Twierdzą one, że w większości przypadków partnerzy zgadzają się co do granic seksualnej psychodramy po to, by ustalić bezpieczny teren, na którym mogą realizować swoje fantazje.

W wypadku prac Doroty sytuacja wygląda nieco inaczej. Mamy tu do czynienia z fragmentami, które można postrzegać jako ślady zdarzeń rozgrywających się gdzie indziej. Prezentowane są one przez artystkę biorącą w nich udział i interpretującą je właśnie jako aktywność o charakterze sadomasochistycznym. Ważnym jest, że znalazła się ona w tej sytuacji nie z własnej woli, ale podjęła grę. Grę zdecydowanie nie toczącą się na bezpiecznym terenie, ale też nie taką, w której podporządkowuje się pragnieniom innych. Nie do końca wiadomo kto tu zajmuje jaką pozycję: podział na uległą kobietę i dominującego mężczyznę jest zaburzony. Pojawia się tu choćby postawa silnej chęci poddania się zilustrowana przez Dorotę dwoma zdjęciach ukazujących nagiego mężczyznę (jego tors) z obrożą-kolczatką na skórzanej smyczy przewieszona przez szyję. Te fotografie zatytułowane wierność PL znajdują swoje rozwinięcie  w nowej pracy Nr 44.

Nr 44 to czterdzieści cztery korony cierniowe połączone w łańcuch. Oczywiste jest tu odniesienie do mesjanizmu w wersji zaprezentowanej przez Adama Mickiewicza. Postawy przyjętej, ciągle przyjmowanej, jak sugeruje artystka, przez Polaków postrzegających siebie jako wyjątkowy naród zdolny do odkupienia grzesznej Europy (teraz pewnie i świata). W pracy Doroty mniej chodzi jednak o cały naród, co o bohatera. Zapewne można by się odnieść do tej interpretacji Mickiewiczowskiego wiersza „A imię jego czterdzieści i cztery”, która mówi, że tak nazwaną osobą nie kryje się nikt konkretny, a raczej jest to synonim „prawdziwego Polaka”6. Korona cierniowa mogłaby tu wystąpić jako symbol – postawy zbawiciela – po który sięgają mężczyźni chcący widzieć siebie w tej szczególnej roli. Ważną cechą pracy Doroty jest jednak to, że każda z tych koron ma nieco odmienny kształt. Artystka pokazuje ten moment kiedy symbol zostaje nagięty do indywidualnych potrzeb, kiedy w miejsce jednolitej wspólnej wizji mamy partykularne interesy. Zamiast jednego bohatera o imieniu czterdzieści cztery, mamy ich czterdziestu czterech. Połączonych z sobą ciągle, ale w jakże znaczący sposób. Spleceni w łańcuch, który zniewala.

W wypadku twórczości Doroty dotychczas mieliśmy do czynienia najczęściej z poszczególnymi osobami, ich jednostkowym dramatem. W nowej pracy nacisk zostaje położony na grupę. Warto przywołać tutaj raz jeszcze uwagi Bourdieu o honorze męskim, twierdzącego, że jest on doświadczany w relacji z innymi. Męskość postrzega jako taką, która potwierdzenie uzyskuje od innych, najczęściej poprzez przynależność do grupy „prawdziwych mężczyzn”. Jest ona czymś o co należy walczyć, podczas gdy kobiecość jest czymś co się chroni przed utratą. Co więcej, ta ostatnia utożsamiana ze słabością zagraża i prowadzi, paradoksalnie, do wzmocnienia wysiłku w „męskich grach”. Towarzyszące im przejawy „odwagi” paradoksalnie mogą wynikać z tchórzostwa, ze strachu z bycia wykluczonym z grupy.

Wizja mesjanistyczną, która dla wielu wydaje się dzisiaj ciągle pociągająca jako dająca możliwość rządu dusz, u Doroty zostaje pokazana jako wcale nie tak atrakcyjna. Z jednej strony przez ten element zniewolenia, o którym już wspomniałem. Z drugiej, to kwestia nie dających się ułożyć relacji z innymi. Można by tu przywołać słowa Marii Janion piszącej o współczesnej Polsce, że obowiązująca w niej odziedziczona po mesjanizmie megalomania narodowa – uniemożliwia zdobycie dystansu do siebie, przeszkody w rezygnacji z pretensji do dominacji, z pogardy i lekceważenia „innych”7. Trudno o lepszy komentarz do ciemnej strony postawy „prawdziwych Polaków” i tego jak ona się przejawia w stosunku na przykład do samej artystki. Postawy, która powiązana jest, i tu – z trzeciej strony, ze stosunkiem do zmysłowości i erotyki. Janion pisze o tym jak drażliwą sprawą są one w polskim patriotyzmie, jak nie mogą swobodnie zaczepić się o Polskę, jak zostały stłumione i – można by dodać – jak są napiętnowane. Dorota ze swoimi niezwykle właśnie przesiąkniętymi erotyzmem wypowiedziami artystycznymi jest dodatkowo subwersywna.

Agata Araszkiewicz starając się zrozumieć sytuację Doroty po jej oskarżeniu o obrazę uczuć religijnych, przyrównuje jej sprawę ze sprawą Gorgonowej. Pisze, że obie wydają się wynikać z aktualnej (w niestabilnej i pełnej przeciwieństwa rzeczywistości społecznej) potrzeby takich wyroków i takich procesów, które przynoszą swoiste oczyszczenie - jak kryzysy ofiarnicze opisane przez Girarda8. Tym, co w tym porównaniu mnie interesuje jest aspekt polityki płci na jaki zwraca uwagę autorka – w obu wypadkach tym kozłem ofiarnym jest młoda kobieta „zamieszana” w ciemne sprawki seksualności, nagości i ciała....

Dorotę od Gorgonowej różni przynajmniej jedno: o ile obie być może rzeczywiście miały być wykorzystane jako swego rodzaju rytualne ofiary, to w wypadku Doroty ten proces się nie dokonał. Została co prawda skazana, ale proces unieważniono i nowa sprawa jest ciągle w toku. W między czasie artystka nie pozostaje bierna. Staje w jakimś sensie na wprost swych oskarżycieli. Niezwykle ważne w tym kontekście są dwie prace. Jedna to zdjęcie należące do serii Implantacja perwersji zatytułowane Włosy N. przed 18.07.03. Data w tytule to dzień kiedy został ogłoszony wyrok skazujący w sprawie przeciwko artystce. Dorota obcięła wtedy swe długie włosy i wykonała z nich połączonych ze skórą bicz. Obcinanie włosów to jedna z najbardziej popularnych kar dla tych kobiet, przede wszystkim tych, które dokonały przestępstw przeciw obyczajności. Tutaj skazana zrobiła to sama, ale w taki sposób, że zamiast z upokorzeniem mamy do czynienia z kreatywnym działaniem.

Drugą znaczącą w tym kontekście pracą jest film video Pozycja modlitewna. Naga artystka – ukazana jest górna część jej ciała - składa ręce tak jak do modlitwy. Czyni to wkładając dużo wysiłku, mocno zaciskając ręce, tak jakby starała się wywiązać jak najlepiej ze swego zadania. Efekt jest nieco absurdalny – wygląda to bardzo nienaturalnie, oczywistym jest, że się do tego zmusza i że w takiej sytuacji gest modlitewny nie ma sensu. Na chwilę obraz zostaje zatrzymany i ukazuje artystkę unieruchomioną, taką jaką zapewne chcieliby ją widzieć ci, którzy próbują podporządkowywać. Jednak gdy film rusza, wracamy do rzeczywistości, ręce kobiety opadają i odsłania ona nagie piersi. Film ten jest zapętlony. Kilkuminutowa scena powtarza się ciągle od nowa, tak jak ciągle próbuje się od niej uzyskać poddanie a ona ciągle się temu nie poddaje. Pozostaje niepokorną.

Trudno określić kto jest głównym bohaterem działań Doroty – ona sama czy przedstawiani przez nią mężczyźni. Tytuł wystawy – posłuszeństwo - odnosi się i do niej, i do nich, wskazując na złożone relacje nad- i podrzędności w jakie są uwikłani. Niekiedy zwraca się uwagę na to, że Dorotę interesuje przede wszystkim specjalny rodzaj męskości, takiej kształtowanej przez medialne wizerunki stereotypowej postaci. Wydaje mi się, że ma to w wypadku tej twórczości drugorzędne znaczenie, mimo iż artystka odnosi się niekiedy do siłowni i kulturystycznej budowy ciała. Najważniejsza jest tu relacja jaką mężczyzna nawiązuje z sobą i z innymi, innymi mężczyznami i kobietami. Relacja, która śledzona jest przez konkretną kobietę, nie pozostającą zdystansowaną obserwatorką a uczestniczącą w tym, co opisuje. Prace te są nie tylko o męskiej tożsamości, ale i o kobiecości, która wobec jednego z jej częstych elementów – dominacji – musi się odnaleźć. W wypadku niektórych prac relacja z tego odnajdywania się ma wymiar intymny i dotyczy przede wszystkim związków między bliskimi. Kiedy indziej, zwłaszcza w ostatnim czasie, nabiera cech wypowiedzi o związkach jednostki i państwa. Stanowi w tym wypadku reakcję nie tylko na jej sytuację, ale i komentarz do dominującego w Polsce wzoru społecznego porządku. W obu wypadkach Dorota przyjmuje postawę krytyczną opisywaną w Polsce słowami Michela Foucaulta twierdzącego, że uprawiać krytycyzm to tyle, co czynić łatwe gesty trudnymi9. Rzeczywiście artystka ta nie ułatwia i jej działania stanowią wyzwanie. I być może to jest najważniejszym z jej strony aktem nieposłuszeństwa.

 

Poznań-Warszawa, marzec 2006


 

Pełna dokumentacja dotyczaca oskarżenia artystki i obu procesów dostępna jest na stronie internetowej prowadzonej przez Łukasza Guzka www.spam.art.pl

2  Pierre Bourdieu, Męska dominacja, tłum. Lucyna Kopcewicz, Warszawa: Oficyna Naukowa, 2004, s. 8.

3  Dorota Nieznalska: Porozmawiajmy o mężczyznach, w: Niebezpieczne związki sztuki z ciałem, red. Izabela Kowalczyk, Poznań: Galeria Miejska „Arsenał”, 2002, s. 77.

4  Lorraine Gamman, Merja Makinen, Female Fetishism. A New Look, London: Lawrence&Wishart, 1994

Lorraine Gamman, Merja Makinen, Female Fetishism ..., s. 57.

Wojciech Skalmowski, Mickieiwczowski „wskrzesiciel narodu”,  „Zwoje. Internetowy periodyk kulturalny” 9 (13) 1998, www.zwoje-scrolls.com

7  Maria Janion, Pożegnanie z Polską, Jeszcze Polska nie umarła, „Krytyka Polityczna” 6 2004, s. 151.

8  Agata Araszkiewicz, Sprawa Nieznalskiej a proces Gorgonowej, „Obieg” 2 (72) 2005, http://www.obieg.pl/text/aa_nieznalska.php

Cyt. za Izabela Kowalczyk, Ciało i władza. Polska sztuka krytyczna lat 90., Warszawa 2002, s. 23.

© Dorota Nieznalska 2009 - 2018 | polityka prywatności

wdrożenie strony www: Brandrei.com